Kreacje ósme i najlepsze

Co roku powtarzam, pisząc o kolejnych edycjach warsztatów choreograficznych pod wspólnym tytułem Kreacje, jak fantastyczna jest to idea, i jak interesujące owoce przynosi. Właściwie i tym razem musiałabym się powtórzyć i to jeszcze podnieść moje zachwyty do kwadrat a może i sześcianu. Bo obecna, ósma edycja Kreacji była w moich, a wiem, że nie tylko w moich, oczach, najlepszą z wszystkich dotychczasowych. Złożyło się na to kilka czynników. W poprzednich warsztatach często pojawiały się choreografie wybitne, zresztą trafiły potem na inne sceny, na różne przeglądy, pokazy i wieczory choreograficzne. Bywały też dzieła eksperymentatorskie, ciekawe, nawet jeśli nie zawsze trafione w punkt, to zasługujące na uwagę i namysł, nad tym co ze sobą niosą, co mówią o choreografie, albo co można poprawić. Ale bywały też chybione pomysły i etiudy, nie zawsze zresztą przygotowane przez debiutantów, co zresztą nie jest niczym złym, bo warsztaty służą także popełnianiu błędów i nauce. Próbowaniu skrzydeł… Tym razem takich choreografii nie było! Poziom nie dość, że był wyrównany, to niezwykle wysoki, na wszystkie prezentacje patrzyło się z przyjemnością i zaciekawieniem połączonym z pewnością, że wszystko będzie, tak jak być powinno, a wybitne (nie zawaham się użyć tego nadużywanego słowa) wykonanie dopełniało szczęścia widzów. Wieczór trzeci, który miała okazje oglądać był po prostu super profesjonalny – nikt by nie zgadł, że oglądamy efekt warsztatów. 

Trans Pauliny Jurkowskiej czytelnie, a jednocześnie nie dosłownie traktował i pokazywał tytułowy stan hipnozy. Wyróżniające się z grupy postaci kobiety i mężczyzny (Polina Rusetskaja i Paweł Koncewoj) co raz albo zakłócały ów trans swoimi wejściami, albo wręcz przeciwnie – stawały się liderami grupy, nadawali jej nowy typ ruchu lub gestu, który w różnych konfiguracjach był powtarzany. Czyste linie choreografii ładnie przecinały przestrzeń sceny, całość miała wiele estetycznej urody i elegancji. Z przyjemnością obejrzałabym po raz drugi, a to coś znaczy…

Take Me with You w choreografii Roberta Bondary było sporym zaskoczeniem. Nasz uznany już choreograf sięgnął po technikę tańca na pointach w subtelnym, ale jednocześnie wirtuozowskim i energetycznym duecie. Tancerka (genialna Yuka Ebihara) wchodzi na scenę wybijając dłońmi na udach rytm, dołącza do niej partner (świetnie partnerujący Kristóf Szabó). Wykonują taniec w parze z niezwykle pomysłowymi podtrzymywaniami. Potraktowanie point jak nóżek cyrkla, na których balansuje tancerka, niby nie jest nowe, ale wszystkie te przejścia pod ramionami partnera, niewysokie podnoszenia itp. były tak świeże i tak płynnie połączone, że mimo rytmicznego akompaniamentu zespołu Radiohead cała choreografia sprawiała wrażenie falującej ucieleśnionej melodii. Czasem miałam zastrzeżenia do „przeintelektualizowania” choreografii Bondary – ta krótka etiuda pokazała, jak wspaniale potrafi on komponować czysty, żywy taniec.

Anna Hop wielokrotnie prezentowała na Kreacjach choreografie zbudowane na szkielecie kilku piosenek. Tak było i w tym roku w Muv. Właściwie etiuda na troje tancerzy (Robin Kent, Adam Myśliński i Anna Hop) z założenia nie miała być dowcipna, widać jednak, że powstawała na bazie improwizacji, ale i zabawy, że tancerze podczas prób sami się nakręcali, aż powstał rozkoszny, do pewnego stopnia abstrakcyjny obrazek przepełniony nieustającym ruchem. Ruch, impuls, niezwykle płynny przechodzi z ciała do ciała, mężczyźni trochę o kobietę walczą, trochę się przed nią i sobą nawzajem popisują, ona ich godzi, albo zachęca… Właściwie jednak to lekkie sfabularyzowanie nie ma znaczenia, gesty i miny, bo tancerze grają także twarzami, są tak naturalnie włączone w nieustający przelewający się ruch, że nie wyróżniamy ich, nie układamy sobie historyjki. Przy tym mnóstwo tu groteskowych przyruchów, podobnie jak w poprzednich choreografiach Hop, slapstickowych zagrywek złagodzonych do poziomu niewinnej zabawy. Drobna uwaga – choreografka zapewne nie chciała ciąć pierwszej piosenki Riders on the Storm, ale przez to całość dzieli się na nierówne części, z których pierwsza nieco się dłuży). Tak czy inaczej – znakomite!

Lorenzo Alberti dopiero od roku jest członkiem zespołu Polskiego Baletu Narodowego, a już wziął udział w Kreacjach i do ze sporym powodzeniem. Ale nic dziwnego – pierwsze choreografie tworzył już podczas swojej nauki w szkole baletowej Johna Neumeiera. Facets of Freedom to impresja na temat wolności lub jej braku w życiu jednostek i społeczeństwa. Młodemu choreografowi wystarczył stół, nagranie przemówienia i trzech tancerzy oraz muzyka Maxa Richtera. Balet okazał się na poły poetycki, na poły abstrakcyjny, może nie tak wymowny, jak nagranie w tle, ale czysty w formie i dobrze zbudowany.

Jacek Tyski, podobnie jak Robert Bondara to choreograf już uznany, tworzący swoje pierwsze choreografie jeszcze przed Kreacjami. Nieodmiennie jednak korzysta z okazji, by przy tej okazji stworzyć coś nowego, popracować z nową muzyką. Tym razem sięgnął do polskiego baroku, co korzystnie wyróżnia go na tle innych artystów najczęściej wybierających muzykę obcą i lub piosenki zachodnich twórców. Okazało się, że można tańczyć religijną muzykę Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego (zwanego polskim Haendlem). Ciepłe światło spływające z góry na środek sceny było jedynym odniesieniem do tematyki utworów, było centrum, siłą, emanacją mocy, przed którą korzą się lub do której przemawiają tańczący, w tym świetle się kąpią, albo przed nim się kryją. Może nieco przydługa była część pierwsza choreografii, w której wszyscy (pięcioro) tancerze ubrani w jednakowe suknio-chałaty, przywodzące na myśl habity, wykonują głównie taniec w synchronie lub symetrycznie. Gdy choreograf wprowadza solowe tańce poszczególnych artystów (świetna Chinara Alizade, porywający Vladimir Yaroshenko) Just a Thought bardzo zyskuje.

Kurusz Wojeński w swoim Fate recycling zaproponował koleiną czystą wizję grupy rozpadającej się i łączącej w luźne związki  sojusze, przebywającej w nieustannym ruchu, co podkreślała rozpoczynająca balet projekcja budującej się i rozpadającej jednocześnie drogi autorstwa Piotra Bednarczyka. Poza kilkoma akrobatycznymi elementami zbiorowymi (rzucanie tancerką!) choreografia charakteryzowała się dość luźną konstrukcją, opartą jak można się domyślać na pomysłach i improwizacji poszczególnych tancerzy – szczególnie zapamiętałam solówkę Adama Myślińskiego.

Viktor Banka w Wings Walls czytelnie nawiązał do Moving Rooms Krzysztofa Pastora, ale tylko pod względem estetyki. Cieliste kostiumy, prostokąt światła z przodu sceny, w którym pojawia się szereg tancerzy to jednak tylko forma, treść jest o czymś innym. Bohater opowieści wchodzi w interakcje z różnymi osobami, ale dosłownie i w przenośni przeszkadza mu obciążenie – worek przytroczony na plecach. Plastyczność ruchu uwodzi, nie służy jednak samemu zachwytowi. Gdy wreszcie worek spada z pleców, ze środka tancerz dobywa ziemię – może zbyt dosłowny symbol ciążących mu wspomnień i przeżyć. Na opustoszała scenę wchodzi jedna z kobiet i przytula mężczyznę. Jeśli miałabym zastrzeżenia to do owej dosłowności „worka na plecach” oraz tego, że ów worek wcześniej jest słabo widoczny, utrzymany w tym samym kolorze co kostium zlewa się z nim i tworzy nie „obciążenie”, a mało estetyczny garb na plecach tancerza.

Corp Us Lachlana Philipsa potwierdziło, że tancerz z Australii jest bardzo utalentowanym choreografem. Może ta jego praca nie była tak widowiskowa jak poprzednie, ale w jej pozornej prostocie kryje się głębia. Philips znakomicie operuje przestrzenią, zaproponował też interesujące współdziałanie światła z choreografią, co zresztą było także ważnym elementem wszystkich niemal prezentacji. Warto to podkreślić, że tym razem oświetlenie było bardzo dobrze dopracowane i nie sztampowe, powtórzył się zaledwie jeden efekt, a i to jak najbardziej było wybaczalne, bo doskonale pasował do obu choreografii. Wracając do Corp Us to jakość choreografii podkreślało świetne wykonanie, choć technika była tu tylko środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.

Na Kreacjach 8. Zadebiutował Łukasz Tużnik, który jako jedyny zaproponował  wystylizowany, muśnięty współczesnym oddechem taniec inspirowany ludowym. Wyszło zgrabnie, choć może tytuł 2 Be One jest nieco wydumany, gdy chodzi o radosny, żywiołowy i kuszący taniec trzech dziewcząt, które spotykają się z trzema mężczyznami i po ich „męskim” tańcu łączą się w pary. Trzeba też mieć dużo odwagi, by sięgnąć po muzykę Michała Lorenca z filmu Bandyta, którą już tylu choreografów  z Izadorą Weiss na czele opracowywało. Gdybym miała coś podpowiedzieć młodemu choreografowi, to zdynamizowanie tańca, zwłaszcza męskiego, bo ta muzyka aż się o to prosi, a gdy się ma do dyspozycji takich tancerzy, wpadało by dać się im popisać, zamiast kazać tańczyć w kółko. Niemniej – udany debiut, dobre operowanie grupą, przestrzenią i światłem.

Bartosz Zyśk to kolejny debiutant, który zaskoczył wykorzystaniem elementów robot break dance. W krótkiej etiudzie,  a właściwie duecie Equilibrium (znów na scenie fenomenalna Anna Hop ze swoimi poruszającymi się jak na sprężynach dłońmi oraz Rinaldo Venuti) para tancerzy uzupełnia się i niemal przenika – zderza i rozchodzi, kontrast ostrych ruchów pobielonych rąk Hop z płynnym tańcem Venutiego (o białej twarzy) niepokoi, przyciąga wzrok i zachwyca. Świetny debiut, zwłaszcza, że choreograf jak czytamy w programie miał też wpływ na powstanie wykorzystanego w balecie utworu muzycznego Michała Polańskiego. Ta ostatnia prezentacja najdobitniej, ale też właściwie wszystkie pozostałe udowodniły jeszcze jedno: że taniec o klasycznym wykształceniu, oczywiście mający styczność z różnymi innymi technikami zatańczy praktycznie wszystko – od duetu en pointe po hip hop i break dance.

 

O Katarzyna Gardzina-Kubała

Katarzyna K. Gardzina-Kubała  - Z wykształcenia rusycystka, absolwentka Wydziału Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskich na Uniwersytecie Warszawskim (2000) i podyplomowych studiów dziennikarskich na tej samej uczelni (2002), a także Studiów Teorii Tańca na Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie (2005 - absolutorium). Z zamiłowania dziennikarka i krytyk muzyczny oraz baletowy. Pracę rozpoczęła w dziale kultury „Trybuny”, przez wiele lat z przerwami była krytykiem muzycznym „Życia Warszawy”. Współpracowała z większością fachowych polskich czasopism muzycznych, czasopismami teatrów operowych w Warszawie i Poznaniu. Publikuje w programach teatralnych do spektakli baletowych oraz w prasie lokalnej, była gościem programów TVP Kultura, n-Premium i TV Puls, Radia Dla Ciebie i Drugiego Programu Polskiego Radia.

Od wielu lat jest członkiem Ogólnopolskiego Klubu Miłośników Opery „Trubadur” oraz administratorem baletowego forum dyskusyjnego balet.pl. Na łamach kwartalnika klubowego „Trubadur” opublikowała ponad 3 tysiące tekstów i wywiadów z artystami opery i baletu. W 2008 roku wraz z gronem krytyków tańca podjęła próbę reaktywacji kwartalnika „Taniec”. Autorka ponad stu książeczek-komentarzy do serii oper, baletów i operetek wydanych w zbiorzeLa Scala. W2010 roku opracowała cykl 25 krótkich felietonów z zakresu historii i teorii tańca w ramach kolekcji „Taniec i balet”, wydanej przez wydawnictwo AGORA i „Gazetę Wyborczą”. OD tego samego roku była stałym współpracownikiem magazynu tanecznego „Place for Dance”.

W roku szkolnym 2007/2008 prowadziła cykl zajęć fakultatywnych wg autorskiego programu „Wiedza o operze i balecie” w VII Liceum Ogólnokształcącym im. Słowackiego w Warszawie, jako edukator operowo-baletowy odwiedziła liczne szkoły podstawowe i gimnazjalne z wykładami o sztuce baletowej. Od kilku lat prowadzi wykłady w LO Słowackiego w Warszawie 'Teatr muzyczny i świat mediów". W roku 2010 wspólnie ze Sławomirem Woźniakiem zrealizowała warsztaty poświęcone baletowi w warszawskim OCH-Teatrze.

W latach 2008-2010 pracowała na stanowisku sekretarza literackiego Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie. Zajmowała się redakcją programów do spektakli operowych i baletowych oraz koncertów, redakcją afiszy i publikacji informacyjnych teatru, pisaniem autorskich tekstów do programów oraz redakcją merytoryczną strony internetowej teatru.

Od 2010 jest stałym współpracownikiem Instytutu Muzyki i Tańca. W ramach współpracy przygotowuje noty biograficzne i materiały informacyjne o polskiej scenie baletowej dla portalu taniecPOLSKA [pl], teksty problemowe oraz realizuje wykłady dla dzieci i młodzieży, popularyzujące sztukę tańca – program „Myśl w ruchu” Instytutu Muzyki i Tańca. W latach 2013-14 była członkiem komisji jurorskiej opiniującej spektakle na Polską Platformę Tańca 2014 w Lublinie.

Jest także współautorką serii książek dla dzieci „Bajki baletowe” (Jezioro łabędzie, Dziadek do orzechów, Kopciuszek, Romeo i Julia, Coppelia, Don Kichot, Pulcinella) wydawanych przez Studio. Blok. Prowadziła autorski cykl spotkań z artystami opery i baletu O operze przy deserze w klubokawiarni Lokal użytkowy na warszawskiej Starówce oraz w ramach Fundacji "Terpsychora" spotkania z ludźmi tańca i warsztaty dla dzieci w warszawskiej Galerii Apteka Sztuki. Autorka bloga baletowego „Na czubkach palców”. Obecnie współpracuje z Cikanek film. Sp. z o.o. - dystrybutorem na Polskę transmisji i retransmisji operowych, baletowych, teatralnych i wydarzeń kulturalnych do kin.
Ten wpis został opublikowany w kategorii ogólnie o balecie, recenzje i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są ozna