Balet nie istnieje?

Długo zastanawiałam się, o czym powinien być ten pierwszy wpis. Pewne było, że nie  o konkretnym wydarzeniu, artyście, ale raczej o sytuacji baletu na naszym polskim podwórku. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie powinno się zaczynać bloga od „narzekactwa”, ale co zrobić… Niech będzie to odczytane jako głos sprzeciwu i chęć naprawy sytuacji, a nie tylko gorzka krytyka.

Wciąż głowię się nad tym i nie potrafię znaleźć przyczyny, dlaczego w ciągu ostatnich dwudziestu lat naszej „prawdziwej wolności” balet został tak porzucony, odtrącony i zapomniany. Sztuka – zdawałoby się – uniwersalna, piękna, może nieco dziwaczna, ale przez to otoczona mgiełką tajemniczości. Dwadzieścia lat temu, kiedy ulegałam kolejnemu
nawrotowi zafascynowania baletem i biegałam na dosłownie wszystkie przedstawienia taneczne dostępne w Warszawie, wiedzę o nich czerpałam ze źródeł ogólnie dostępnych – prasy, radia i telewizji. Nie było Internetu, nie było kanałów tematycznych, co najwyżej można było sobie pooglądać „ruską telewizję”. A w niej, podobnie jak i w naszej, balet był! Każda premiera i występ gościnny nazajutrz był komentowany  przez prasę, skrzętnie
robiłam więc wycinki, a potem kserówki z trzech – czterech gazet, a po tygodniu
również z tygodników opinii. Potem jakoś wszystko zaczęło zanikać. Z ogólnopolskiej anteny bezszelestnie „zsunęły się” pogadanki Waldorffa, programy Bogusława Kaczyńskiego, Piotra Nędzyńskiego, z gazet obowiązkowe recenzje z najważniejszych premier, nie tylko łódzkich, gdańskich, czy poznańskich, ale i warszawskich. Dziś, jeśli już pojawiają się, to w dodatkach regionalnych, do których bez dobrodziejstwa Internetu nie ma szans dotrzeć, wiele gazet codziennych w ogóle zrezygnowało z usług etatowych dziennikarzy posiadających jaka taką wiedzę na ten temat. Dlaczego?

Wiele lat temu starałam się o możliwość pisania recenzji baletowych i tanecznych pewnej gazecie. Ówczesny szef działu kultury na słowa balet klasyczny otrząsnął się obrzydzeniem  i zapowiedział, że absolutnie go to nie interesuje, bo „my się staramy być redakcją nowoczesną”… Nie podjęłam dyskusji. W innej redakcji dowiedziałam się, że temat sytuacji
polskiego baletu jest „zbyt hermetyczny i specjalistyczny”, żeby to mogło zainteresować
czytelników. Nie skomentowałam, że regularnie sama czytuję na ich łamach teksty o fizyce czarnych dziur, dotyczące alternatywnej sceny muzycznej albo formacji młodych brutalistów. I tak balet przestaje istnieć w przestrzeni publicznej, bo przecież, czego nie pokażą w telewizji – tego nie ma.

Dlatego przeciętny wykształcony Polak nie wstydzi się, że nic nie wie o balecie, jak i ogólnie o muzyce klasycznej. Z wyłączeniem opery! Opera stała się modna dzięki reżyserom, którzy przeprowadzili w niej zapóźnioną w naszym kraju rewolucję inscenizacyjną oraz obecnie dzięki kilku znakomitym śpiewakom, którzy przebili się do świadomości społecznej jako „celebryci” z pieczątką sukcesu na najlepszych zachodnich  scenach. O tym, że nasi tancerze od lat, a nawet wieków (Balety Diagilewa) zasilają najlepsze światowe kompanie, są cenionymi solistami, pedagogami i choreografami – tego nie wie nikt. A kiedy już trafi
się jakiś informacyjny „rodzynek”, okazuje się, że pomylenie tytułu pierwszego tancerza z baletmistrzem, a baleriny z baletnicą też nie jest powodem do wstydu. A przecież to tak, jakby nazwać Matejkę plakacistą, albo Miłosza powieściopisarzem – co za różnica!

O Katarzyna Gardzina-Kubała

Katarzyna K. Gardzina-Kubała  - Z wykształcenia rusycystka, absolwentka Wydziału Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskich na Uniwersytecie Warszawskim (2000) i podyplomowych studiów dziennikarskich na tej samej uczelni (2002), a także Studiów Teorii Tańca na Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie (2005 - absolutorium). Z zamiłowania dziennikarka i krytyk muzyczny oraz baletowy. Pracę rozpoczęła w dziale kultury „Trybuny”, przez wiele lat z przerwami była krytykiem muzycznym „Życia Warszawy”. Współpracowała z większością fachowych polskich czasopism muzycznych, czasopismami teatrów operowych w Warszawie i Poznaniu. Publikuje w programach teatralnych do spektakli baletowych oraz w prasie lokalnej, była gościem programów TVP Kultura, n-Premium i TV Puls, Radia Dla Ciebie i Drugiego Programu Polskiego Radia.

Od wielu lat jest członkiem Ogólnopolskiego Klubu Miłośników Opery „Trubadur” oraz administratorem baletowego forum dyskusyjnego balet.pl. Na łamach kwartalnika klubowego „Trubadur” opublikowała ponad 3 tysiące tekstów i wywiadów z artystami opery i baletu. W 2008 roku wraz z gronem krytyków tańca podjęła próbę reaktywacji kwartalnika „Taniec”. Autorka ponad stu książeczek-komentarzy do serii oper, baletów i operetek wydanych w zbiorzeLa Scala. W2010 roku opracowała cykl 25 krótkich felietonów z zakresu historii i teorii tańca w ramach kolekcji „Taniec i balet”, wydanej przez wydawnictwo AGORA i „Gazetę Wyborczą”. OD tego samego roku była stałym współpracownikiem magazynu tanecznego „Place for Dance”.

W roku szkolnym 2007/2008 prowadziła cykl zajęć fakultatywnych wg autorskiego programu „Wiedza o operze i balecie” w VII Liceum Ogólnokształcącym im. Słowackiego w Warszawie, jako edukator operowo-baletowy odwiedziła liczne szkoły podstawowe i gimnazjalne z wykładami o sztuce baletowej. Od kilku lat prowadzi wykłady w LO Słowackiego w Warszawie 'Teatr muzyczny i świat mediów". W roku 2010 wspólnie ze Sławomirem Woźniakiem zrealizowała warsztaty poświęcone baletowi w warszawskim OCH-Teatrze.

W latach 2008-2010 pracowała na stanowisku sekretarza literackiego Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie. Zajmowała się redakcją programów do spektakli operowych i baletowych oraz koncertów, redakcją afiszy i publikacji informacyjnych teatru, pisaniem autorskich tekstów do programów oraz redakcją merytoryczną strony internetowej teatru.

Od 2010 jest stałym współpracownikiem Instytutu Muzyki i Tańca. W ramach współpracy przygotowuje noty biograficzne i materiały informacyjne o polskiej scenie baletowej dla portalu taniecPOLSKA [pl], teksty problemowe oraz realizuje wykłady dla dzieci i młodzieży, popularyzujące sztukę tańca – program „Myśl w ruchu” Instytutu Muzyki i Tańca. W latach 2013-14 była członkiem komisji jurorskiej opiniującej spektakle na Polską Platformę Tańca 2014 w Lublinie.

Jest także współautorką serii książek dla dzieci „Bajki baletowe” (Jezioro łabędzie, Dziadek do orzechów, Kopciuszek, Romeo i Julia, Coppelia, Don Kichot, Pulcinella) wydawanych przez Studio. Blok. Prowadziła autorski cykl spotkań z artystami opery i baletu O operze przy deserze w klubokawiarni Lokal użytkowy na warszawskiej Starówce oraz w ramach Fundacji "Terpsychora" spotkania z ludźmi tańca i warsztaty dla dzieci w warszawskiej Galerii Apteka Sztuki. Autorka bloga baletowego „Na czubkach palców”. Obecnie współpracuje z Cikanek film. Sp. z o.o. - dystrybutorem na Polskę transmisji i retransmisji operowych, baletowych, teatralnych i wydarzeń kulturalnych do kin.
Ten wpis został opublikowany w kategorii ogólnie o balecie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Balet nie istnieje?

  1. Corcia pisze:

    Gratuluje pierwszego wpisu! 🙂 Nie wstydzą się, że nie wiedzą i sami na tym najwięcej tracą. Cóż, więcej miejsc na parterze dla nas… choć ostatnio mam wrażenie, że jest trochę trudniej niż kiedyś o dobre miejsce na „wejściówce”.

  2. Chiaranzana pisze:

    Balet istnieje, wystarczy wyjechać poza granicę naszego kraju. Wszystko zależy od edukacji kulturalnej która moim zdaniem się skończyła. Zwłaszcza nie rozumiem negacji wśród ludzi wykształconych w muzyce klasycznej, którzy o balecie a szerzej o tańcu nic nie wiedzą i traktują go jako „per noga”. Muzykolodzy, krytycy muzyczni, operowi … i to jest tragiczne.
    Gratuluję bloga i czekam na …kontynuację.

  3. jaromir pisze:

    To fajnie , ze ktoś taki będzie dzielił się swoimi przemyśleniami i wrażeniami w blogowej formie. Bardzo ciekawa, stonowana, a jednocześnie wyrazista grafika oddaje klimat.
    Gratuluję podjęcia się blogowania – będę tu zaglądał, chociaż jakoś przykro czyta się , bo trudno o dobry nastrój, gdy porusza się problemy, a na wstępie ten podstawowy, ze balet jest postrzegany w Polsce tak jak jest postrzegany, a chcielibyśmy, aby było inaczej.
    Jak sobie przeglądam strony zagranicznych teatrów i zespołów, ich repertuar, to dochodzę do wniosku, ze nie jest tak źle w Polsce na tle wielu krajów. Z tym , ze tam taniec zyskuje, a u nas w porównaniu z przeszłością , która jeszcze pamiętam jakby tracił, tracił w odbiorze, tracił na zasięgu i uznaniu w szerszych kręgach. Tym ważniejsza jest zwartość, integracja tych osób dla których to jest ważne.
    Jestem przekonany, ze ten blog będzie temu chociaż odrobinę służył. Nie wszystko stracone – głowa do góry. Jeszcze raz gratuluję pomysłu.