Paryski sen Klary

Dziadek do orzechów – paradoksalnie, ten jeden z najpopularniejszych baletów klasycznych, znany nie tylko koneserom, ale i laikom, z niezliczonych przeróbek teatralnych, filmowych, kreskówek, rewii na lodzie itp. nie ma swojej ikonicznej, tradycyjnej wersji. Przez lata, które upłynęło od jego prapremiery w 1892 roku Dziadek do orzechów doczekał się równie wielu interpretacji choreograficznych. Przeróbkom ulegały nie tylko same tańce, ale nawet libretto. Jedni autorzy w swych wersjach trzymali się bliżej baletowego pierwowzoru (walka Dziadka do orzechów z Królem Myszy, podróż do cukrowej Krainy Słodyczy), inni przybliżali się mniej lub bardziej do książkowego pierwowzoru autorstwa Ernsta Theodora Amadeusza Hoffmanna (mroczne nocne widziadła, tajemniczy i niepokojący Drosselmeyer), niektórzy wreszcie starali się osadzić historię małej Klary i jej podróży do krainy wyobraźni w świecie teraźniejszym (Mark Morris w USA wprowadził na scenę sterowane czołgi-zabawki, a Elżbieta i Grzegorz Pańtakowie w Kielcach rozpoczynają akcję w szale świątecznych zakupów w supermarkecie). François Mauduit, choreograf, któremu powierzono przygotowanie baletu do muzyki Piotra Czajkowskiego w Operze Bałtyckiej czerpiąc z doświadczeń poprzedników stworzył widowisko na wskroś oryginalne czyniąc z baletu Dziadek do orzechów spektakl… o balecie. Może jedynie dla tytułowego dziadka do orzechów trochę za mało w nim miejsca, ale o tym za chwilę. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii podróże, recenzje | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Emocje bez emocji

Trochę wbrew tytułowi tego tekstu wieczór baletowy Emocje 2017 wywołam we mnie najróżniejsze silne emocje, szkoda tylko, że nie artystyczne. Nim jednak wyjaśnię, dlaczego tak, a nie inaczej zdecydowałam się zatytułować tę recenzję i opisać, jakie to uczucia targały mną podczas oglądania przedstawienia zaznaczę, że chwała Operze Krakowskiej, która decyduje się co i raz na przygotowanie wieczoru choreograficznego, a tym samym daje szansę różnym choreografom na zrealizowanie swoich artystycznych wizji. Inna sprawa, z jakim efektem…

Na Emocje 2017 złożyły się dwie choreografie Eduarda Bablidze, byłego tancerza Polskiego Baletu Narodowego, choreografa, który brał udział w warszawskich warsztatach Kreacje oraz Violetty Suskiej, kierownika baletu Teatru Muzycznego w Lublinie. O ile dwa odmienne w stylistyce i założeniach artystycznych balety Bablidze okazały się bezpretensjonalne i miejscami całkiem interesujące, o tyle choreografia …gdzie tkwią nagie gwiazdy… Suskiej wprawiła mnie co najmniej w zakłopotanie, żeby nie nazwać tego dosadniej. Od niej więc zacznę omówienie wieczoru. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii podróże, recenzje | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Dwa oblicza Harlemu

Listopad gwałtownie przyspieszył, a przynajmniej przyspieszyło życie taneczne i baletowe na polskich scenach. W Warszawie Dni Sztuki Tańca umożliwiły baletomanom obejrzenie przedstawień prezentowanych przez zespoły z Włoch, Stanów Zjednoczonych, Łodzi i oczywiście przez stołeczny Polski Balet Narodowy. W tym samym czasie w Kielcach tamtejszy Teatr Tańca przygotował premierę Zobaczyć jazz a w Lublinie odbywały się Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca, których główną, choć nie jedyną atrakcją były występy Batsheva Dance Company. Z przyczyn zależnych i niezależnych ode mnie ja skupiłam się na Dance Theatre of Harlem w Warszawie i premierze KTT w Kielcach. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii recenzje | Otagowano , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Balety polskie – recenzja

Wyjątkowo nie na blogu, ale na portalu taniec.Polska czytajcie moją recenzję z premiery Baletów polskich w Polskim Balecie Narodowym

Tekst recenzji TUTAJ

fot. Ewa Krasucka/Teatr Wielki-Opera Narodowa

Zaszufladkowano do kategorii recenzje | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Matylda – filmowa fikcja

Jeszcze mnie „trzęsie” po seansie filmu Matylda na festiwalu Sputnik nad Polską. Taki stan jest najlepszy do pisania wpisu na bloga, bo w przeciwieństwie do rzetelnej recenzji prasowej, nie trzeba hamować emocji ani silić się na zrównoważony sąd. Choć podejrzewam, że w tym przypadku niewiele by pomogło, co najwyżej forma mogłaby być bardziej elegancka. Ale ja nie chcę się hamować. Miałam wprawdzie przekonanie, że to jest tak złe, bezsensowne i głupie filmidło, że w ogóle nie powinnam mu poświęcać miejsca na blogu ani nigdzie indziej. Przekonała mnie znajoma, także żywo zainteresowana tańcem, która wyraziła obawę, że „ludzie mogą uwierzyć w to, co tu pokazano, będą myśleć, ze tak było”. Więc dobrze by było choć w jednym miejscu zaznaczyć i podkreślić, że nie – tak nie było, niemal nic, co pokazano w filmie, nie jest prawdą, więc obraz Matylda należy traktować tylko i wyłącznie jako historical fiction, nie poznawać przezeń ani historii Rosji, ani baletu, ani tym bardziej historii romansu (tak, bo romans był, dziś nazwalibyśmy to po prostu związkiem) następcy tronu Mikołaja (Niki) i tancerki carskich baletów Matyldy Krzesińskiej. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii ogólnie o balecie, recenzje | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

O filmie „Bolszoj” Walerija Todorowskiego słów parę

(uwaga: kto nie chce poznać elementów fabuły, niech nie czyta)

Margarita Simonowa, odtwórczyni głównej roli Julii Olszańskiej, utalentowanej tancerki, a zawodowo tancerka-koryfejka Polskiego Baletu Narodowego mówi, że to film o czasie. Czas to najcenniejsze, co ma tancerz, coś, czego się obawia. W tym zawodzie czas mija szybko, jest go mało, niespodziewanie nadchodzi moment, kiedy trzeba się rozstać ze sceną, która nierzadko była całym życiem. Zarówno filmowa Jula (Julka), jak i Margarita starają się udowodnić, że życie poza baletem istnieje i że choć balet w ich życiu jest ważny, może obecnie najważniejszy, to nie jest jedyny i nie należy go fetyszyzować. Pogodzić się z tym nie może filmowy Antoin, premier danseur, gwiazdor baletowych scen kończący karierę – gra go wybitny tancerz francuski, Nicolas Le Riche, etoile Opery Paryskiej. Postać to typowa: tancerz i mężczyzna po przejęciach, zgorzkniały, nieprzygotowany do zmian w życiu, ale na końcu potrafiący sobie przypomnieć swoją młodzieńczą niepewność i inspirację.  Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii ogólnie o balecie, recenzje | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Usłyszeć i poczuć taniec

Dziś nie będzie o balecie, ale będzie o tańcu, spektaklu i doskonałej zabawie. Będzie też pośrednio o edukacji tanecznej, ale nie tylko. Nareszcie udało mi się zobaczyć na żywo spektakl/koncert Usłyszeć taniec. Pierwszy raz zetknęłam się z tym widowiskiem, kiedy miałam zaszczyt zasiadać w komisji Instytutu Muzyki i Tańca oceniającej wnioski o dofinansowanie. Spektakl mogłam obejrzeć tyko na nagraniu i od razu pomyślałam sobie, że chętnie zobaczyłabym go na żywo, bo sądzę, że połowę sukcesu tworzy tu bezpośredni kontakt z artystami, uczucie współuczestnictwa i atmosfera dobrej zabawy, co trudno przekazać w rejestracji i przez szklaną szybkę ekranu. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii edukacja, recenzje | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Korsarz zrekonstruowany

Tak, czas wrócić do pisania bloga, bo obserwując świat baletu i starając się promować transmisje z Teatru Bolszoj do kin widzę, że jeśli ja tego nie zrobię, to nikt za mnie tego nie zrobi. Oczywiście, nie zamierzam tu pisać tylko o transmisjach, już choćby dlatego, że „przy nich” pracuję, więc mój obiektywizm może być zachwiany. Oczywiście nie mam problemu ze stwierdzeniem, że nie wszystkie spektakle baletowe z Bolszoj są genialne, ale… Inna sprawa, że ostatnimi czasy w sferze szeroko pojętego baletu w Polsce ciut więcej się dzieje, więc jest na czym ostrzyć pióro, pardon, klawiaturę. Trzeci powód to taki, że piszę i owszem, o spektaklach baletowych do „Ruchu Muzycznego” i na portalu „taniec.Polska”, a czasem także do innych tytułów, ale potem i tak okazuje się, że wszyscy oczekują opisu na blogu. Czego nie ma natychmiast w Internecie – tego dziś nie ma, nikt nie będzie czekał na „prasówkę”. Miałam skrupuły i starałam się nie pisać na te same tematy na blogu i do gazet, bo uważam, ze nie powinno się  „sprzedać” dwa razy tej samej myśli i opinii, ale chyba niesłusznie. Blog to jednak inna forma przekazu i kontaktu z czytelnikami, i co wolno mi tu (żartować, ironizować, przekraczać pożądaną ilość znaków tekstu, czy wreszcie używać terminologii fachowej), tego nie można tam – w tekstach dla szerokiej publiczności. Tu – na blogu – czyta ten, kto ma ochotę.

Taki na przykład Korsarz z Teatru Bolszoj, transmitowany w niedzielę 22 października. Wydawałoby się – dzieło dla wytrwałych, trzy i pół godziny klasyki. W dodatku, to nie jest Korsarz, którego część z nas jako tako zna z różnych nagrań (konia z rzędem temu, kto widział Korsarza na żywo w Polsce, poza gościnnymi występami). Aleksiej Ratmański (zamierzam tu używać polskich wersji rosyjskich nazwisk), gdy był dyrektorem artystycznym baletu Teatru Bolszoj postanowił odtworzyć dla zespołu Korsarza w wersji Mariusa Petipy z 1899 roku. Sam Petipa zresztą tańczył Konrada po swoim przybyciu do Rosji, w 1858 roku, w choreografii Julesa Perrota. Korsarz z 1899 to już któraś z rzędu wersja przygotowana przez Petipę dla rosyjskich scen, za każdym razem choreograf dopasowywał bowiem dzieło do technicznych możliwości i specjalizacji nowych gwiazd carskiego baletu oraz do rozwijającego się stylu tańca klasycznego. Okazało się, że spora dokumentacja tej wersji, w przeciwieństwie do wielu baletów epoki carskiej, przetrwała rewolucyjną i wojenną zawieruchę i znajduje się w The Harvard Theatre Collection, zapisana w tzw. notacji Stiepanowa. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii ogólnie o balecie, recenzje | Otagowano , , , , , , , , , | 4 komentarze

Na czubkach palców i w radio

Niezmiernie mi miło, że dostałam zaproszenie do programu „Kobiety sukcesu, kobiety biznesu” w Polskim Radio24. Jeśli sukcesem jest robić to, co się kocha to tak, pasuję do tytułu programu. Biznes tez się tam przewija. Jeśli macie ochotę nie tylko czytać, ale i słuchać, zapraszam do odsłuchania audycji z moim udziałem.

http://www.polskieradio.pl/130/2359/Artykul/1759270,Katarzyna-GardzinaKubala-o-pasji-do-baletu

Zaszufladkowano do kategorii ogólnie o balecie | Dodaj komentarz

A jednak piszę

Moja nieobecność na blogu przeciąga się. Czasem po prostu doba ma za mało godzin, a zmęczenie fizyczne daje znać o sobie tak bardzo, że już refleksje po spektaklach baletowych i lekturach można co najwyżej „wyklikać” na portalu społecznościowym. Nie znaczy to, że nie pisze i co ważniejsze nie publikuję. Poniżej linki do kilku moich ostaniach tekstów jako maleńka rekompensata za milczenie tutaj:

Jedna historia w dwóch odsłonach – recenzja spektaklu Jacka Tyskiego

A mój tata jest tancerzem! – recenzja książki Teatru Wielkiego – Opery Narodowej

Balet (nie)męska sprawa?

Zaszufladkowano do kategorii ogólnie o balecie | Otagowano , , , | Dodaj komentarz