Polski wstyd – mój wstyd

Zdarza się, że człowiek bierze udział w wydarzeniach, jest świadkiem sytuacji, które powodują, że choć w najmniejszym stopniu nie jest owej sytuacji winien, to ma ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu. Bo „wstydzi” się za organizatorów wydarzenia, za społeczeństwo, za kraj… Oczywiście, sytuacje o których chce napisać, nie mają może aż tak „globalnego” wydźwięku, ale spowodowały takie właśnie uczucie – wstyd mi było za Polaków, za polską publiczność taneczną, a w pierwszym wypadku – za totalną ignorancję w sprawach baletowych ludzi pracujących przecież „w kulturze”… Pewnie wiele osób czytając to wszystko powie, że dramatyzuję, że nic takiego się nie stało. Ale dla mnie to kolejne dowody, jak głęboko jesteśmy „w lesie”, jeśli chodzi o szacunek i podstawową wiedzę na temat sztuki tańca, w tym przypadku sztuki baletowej, na jakim marginesie życia kulturalnego się ona znajduje.

Pierwsze bulwersujące wydarzenie miało miejsce podczas gali wręczania Teatralnych Nagród Muzycznych im. Kiepury w Teatrze w Mateczniku Mazowsze w Otrębusach. Nagrody te corocznie przyznaje Kapituła powołana przez Mazowiecki Teatr Muzyczny im. Jana Kiepury. Wybrałam się po raz pierwszy na wręczenie tych nagród ze względu na to, że w gronie laureatów znalazło się wielu bliskich mi artystów, których sztukę cenię, w tym pierwsi soliści Polskiego Baletu Narodowego Aleksandra Liashenko i Maksim Woitiul (o czym pisałam w poprzednim wpisie). Jak się dowiedziałam od samych artystów – nie mieli oni próby przed koncertem, ponieważ sami musieli być przed południem obecni w Teatrze Wielkim na próbie do rodzącego się właśnie baletu Casanova w Warszawie, a gdy już dotarli do Matecznika, scena była przygotowana do gali – stały na niej krzesła i pulpity dla orkiestry, wisiały mikrofony. Dzielni artyści przyjęli to z pokorą, ostatecznie jest to teatr Mazowsza, podłoga odpowiednia do tańca, a pas de deux z Don Kichota, które mieli wykonać, tańczyli ostatnio tyle razy…. Niestety, przyjęcie „na wiarę”, że wystarczy wyjść na scenę i zatańczyć, okazała się zgubna. Nie zamierzam dociekać, kto czy co zawiniło, gdzie zawiódł przepływ informacji i zwykły zdrowy rozsądek, kto wykazał się totalną ignorancją w dziedzinie baletu – jako widza nic mnie to nie obchodzi. Pozostaje fakt, że soliści Polskiego Baletu Narodowego, dla których po części oficjalnej ze sceny usunięto krzesełka orkiestry, wykonali adagio (a nie jak zapowiedział prowadzący koncert – pas de deux z Don Kichota – znów zawiódł przepływ informacji)… w niemal całkowitych ciemnościach! Mogę sobie wyobrazić jakąś bardzo nastrojową, romantyczną choreografię lub scenę ze spektaklu tańca współczesnego w tym znikomym niebieskawym oświetleniu, ale wielkie, popisowe, brawurowe adagio w roziskrzonego Don Kichota? Pomijając już jednak kwestie artystyczne, było to dla tancerzy po prostu niebezpieczne, przód sceny był zupełnie nieoświetlony, a nad głowami artystów zwisały mikrofony, o które tancerka podczas podnoszeń mogła zawadzić. W tych warunkach trudno występ tancerzy ocenić czy choćby opisać, ponieważ ich maestrię i precyzje skryły „egipskie ciemności”.  Czarę mojej goryczy przepełniła następnego dnia Telewizja Polska, a konkretnie TVP Warszawa, która sfilmowała cały koncert i zaprezentowała jego obszerne fragmenty widzom. Nie zdziwiło mnie wprawdzie, że nie pokazano nieszczęsnego występu nagrodzonych Najlepszych Tancerzy Roku, bo prawdopodobnie w kamerze było widać jeszcze mniej, niż na żywo podczas występu, ale że nie pokazano także momentu wręczenia im nagród, czyli kategoria taneczna „wypadła” tym samym z Nagród im. Kiepury w oczach telewidzów – to już było niedopuszczalne. Właściwie w przyszłym roku teatry tańca i balety powinny w geście solidarności i oburzenia zignorować Nagrodę, skoro tancerze stali się ewidentnie podczas tej edycji „nagrodzonymi drugiej kategorii” (w TVP nie pokazano również ani nie odnotowano przyznania nagród za najlepszą choreografię).

W opisanym przypadku wstyd mi było za organizatorów i redakcję TVP, która tak „uprzejmie” obeszła się ze sztuką tańca. W wypadku drugiego wydarzenia, w którym brałam zresztą czynny udział jako prowadząca, do organizatorów nie mam najmniejszych zastrzeżeń, włożyli bowiem dużo wysiłku w przygotowanie i wypromowanie wydarzenia, jakim był trzydniowy projekt kulturalny ŻURNALive na ul. Mysiej 3. Tym razem wstyd mi było za naszych polskich konsumentów kultury, za owych aktywnych i kreatywnych poszukiwaczy kulturalnych wrażeń, podobno „chcących czegoś więcej” oraz za baletową publiczność. Spotkanie z dyrektorem Polskiego Baletu Narodowego Krzysztofem Pastorem i to niemal tuż przed premierą jego nowego baletu zaszczyciło zaledwie kilka osób, i to uczciwie przyznając – wszystkie należące do bliskiego kręgu znajomych organistów lub moich. Także pierwsza solistka PBN Marta Fiedler mogła liczyć na równe zainteresowanie swoją karierą i swoimi niezwykle ciekawymi opowieściami… Nie przemawiają do mnie tłumaczenia, że „konsumenci kultury” odsypiali Noc Muzeów – do godziny 13? Wydarzenie nie było źle rozreklamowane – w samych mediach elektronicznych (internetowych) informacja dotarła do co najmniej kilku tysięcy użytkowników. Zatem? Balet naprawdę nikogo nie interesuje? Czy też balet możemy oglądać ale rozmawiać o nim? – po co? Dziś spotkanie z dyrektorem Pastorem organizuje Akademia Teatralna im. Zelwerowicza – liczę, że może wśród teatromanów znajdzie się choć paru zainteresowanych. Dręczy mnie obawa, czy aby nie będę na tym spotkaniu sama…

O Katarzyna Gardzina-Kubała

Katarzyna K. Gardzina-Kubała  - Z wykształcenia rusycystka, absolwentka Wydziału Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskich na Uniwersytecie Warszawskim (2000) i podyplomowych studiów dziennikarskich na tej samej uczelni (2002), a także Studiów Teorii Tańca na Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie (2005 - absolutorium). Z zamiłowania dziennikarka i krytyk muzyczny oraz baletowy. Pracę rozpoczęła w dziale kultury „Trybuny”, przez wiele lat z przerwami była krytykiem muzycznym „Życia Warszawy”. Współpracowała z większością fachowych polskich czasopism muzycznych, czasopismami teatrów operowych w Warszawie i Poznaniu. Publikuje w programach teatralnych do spektakli baletowych oraz w prasie lokalnej, była gościem programów TVP Kultura, n-Premium i TV Puls, Radia Dla Ciebie i Drugiego Programu Polskiego Radia.

Od wielu lat jest członkiem Ogólnopolskiego Klubu Miłośników Opery „Trubadur” oraz administratorem baletowego forum dyskusyjnego balet.pl. Na łamach kwartalnika klubowego „Trubadur” opublikowała ponad 3 tysiące tekstów i wywiadów z artystami opery i baletu. W 2008 roku wraz z gronem krytyków tańca podjęła próbę reaktywacji kwartalnika „Taniec”. Autorka ponad stu książeczek-komentarzy do serii oper, baletów i operetek wydanych w zbiorzeLa Scala. W2010 roku opracowała cykl 25 krótkich felietonów z zakresu historii i teorii tańca w ramach kolekcji „Taniec i balet”, wydanej przez wydawnictwo AGORA i „Gazetę Wyborczą”. OD tego samego roku była stałym współpracownikiem magazynu tanecznego „Place for Dance”.

W roku szkolnym 2007/2008 prowadziła cykl zajęć fakultatywnych wg autorskiego programu „Wiedza o operze i balecie” w VII Liceum Ogólnokształcącym im. Słowackiego w Warszawie, jako edukator operowo-baletowy odwiedziła liczne szkoły podstawowe i gimnazjalne z wykładami o sztuce baletowej. Od kilku lat prowadzi wykłady w LO Słowackiego w Warszawie 'Teatr muzyczny i świat mediów". W roku 2010 wspólnie ze Sławomirem Woźniakiem zrealizowała warsztaty poświęcone baletowi w warszawskim OCH-Teatrze.

W latach 2008-2010 pracowała na stanowisku sekretarza literackiego Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie. Zajmowała się redakcją programów do spektakli operowych i baletowych oraz koncertów, redakcją afiszy i publikacji informacyjnych teatru, pisaniem autorskich tekstów do programów oraz redakcją merytoryczną strony internetowej teatru.

Od 2010 jest stałym współpracownikiem Instytutu Muzyki i Tańca. W ramach współpracy przygotowuje noty biograficzne i materiały informacyjne o polskiej scenie baletowej dla portalu taniecPOLSKA [pl], teksty problemowe oraz realizuje wykłady dla dzieci i młodzieży, popularyzujące sztukę tańca – program „Myśl w ruchu” Instytutu Muzyki i Tańca. W latach 2013-14 była członkiem komisji jurorskiej opiniującej spektakle na Polską Platformę Tańca 2014 w Lublinie.

Jest także współautorką serii książek dla dzieci „Bajki baletowe” (Jezioro łabędzie, Dziadek do orzechów, Kopciuszek, Romeo i Julia, Coppelia, Don Kichot, Pulcinella) wydawanych przez Studio. Blok. Prowadziła autorski cykl spotkań z artystami opery i baletu O operze przy deserze w klubokawiarni Lokal użytkowy na warszawskiej Starówce oraz w ramach Fundacji "Terpsychora" spotkania z ludźmi tańca i warsztaty dla dzieci w warszawskiej Galerii Apteka Sztuki. Autorka bloga baletowego „Na czubkach palców”. Obecnie współpracuje z Cikanek film. Sp. z o.o. - dystrybutorem na Polskę transmisji i retransmisji operowych, baletowych, teatralnych i wydarzeń kulturalnych do kin.
Ten wpis został opublikowany w kategorii ogólnie o balecie i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Polski wstyd – mój wstyd

  1. gość 1 pisze:

    Witam,
    a może warto by to narzekanie przekuć w coś konstruktywnego?

    Od kilku lat interesuję się baletem, chociaż nie mam żadnego wykształcenia w tym kierunku. Bardzo chętnie wybrałabym się na spotkanie z Panem Pastorem i Panią Fiedler, bo są to artyści, których bardzo podziwiam i chętnie zapytałabym o wiele aspektów ich twórczości. Niestety zarówno ja jak i mój mąż pracujemy zawodowo, kończąc pracę jak dobrze pójdzie około 18. Mamy też 2,5-letnie dziecko zajmujące praktycznie każdą wolną chwilę. W związku z tym czasu na rozwijanie zainteresowań jest jak na lekarstwo. A może by dla takich ludzi jak ja (nie sądzę, że jesteśmy z mężem jedyni w Polsce:)) przygotować relację ze spotkania w Internecie, znaleźć artystów potrafiących nakręcić ciekawy film dokumentalny o tych osobach, do którego łatwo będzie można dotrzeć (a nie tylko o 1:00 na TVP Kultura)? Ma to tą przewagę, że można ją obejrzeć o dowolnej porze dnia lub nocy. I tak się to opłaci, bo dzieci dorosną, a rodzice mogą przekazać im swoje zainteresowania. Pod warunkiem, że ich całkiem nie porzucą w dość trudnym życiowo okresie…

    Dlatego organizatorom wszelkich wydarzeń kulturalnych polecam trochę więcej analizy, jakie są najbardziej efektywne kanały dotarcia do grupy zainteresowanych i przede wszystkim kto jest tą grupą docelową. Wystarczy spojrzeć na przekrój społeczny / wiekowy widowni na spektaklach – są tam oczywiście wycieczki szkolne, osoby starsze, młodzież i studenci, ale też najwięcej osób wieku wskazującym na posiadanie różnych zobowiązań zawodowych i rodzinnych. Tacy ludzie z trudem znajdują czas na wybranie się na spektakl, potem chcieliby się wiele dowiedzieć o swoich ulubionych artystach, ale na dodatkowe spotkanie najprawdopodobniej się nie wybiorą. To wbrew pozorom całkiem inna publiczność niż na Nocy Muzeów – dużo bardziej świadoma po co przychodzi do Opery Narodowej niż często przypadkowa publiczność Nocy Muzeów (która normalnie nigdy nie chodzi do muzeów, a to wydarzenie traktuje jako „event” a nie okazję na poszerzenie swojej wiedzy o świecie). Trochę o takiej publiczności myśli oficyna wydawnicza TWON wydając takie książki, jak np. Jacka Marczyńskiego o ważnych choreografach XX wieku, wspomniany Jacek Marczyński regularnie pisze recenzje ze spektakli w ogólnodostępnej prasie oraz ocenia okiem widza spektakle w Tygodniku Kulturalnym w TVP Kultura. Ale wszystko to nadal za mało! Zamiast narzekać na słabą frekwencję na spotkaniu, które miało być wydarzeniem, może warto wyciągnąć wnioski co należy zrobić inaczej / lepiej następnym razem.

    Szkoda czasu na „wstyd” za Polaków, że nie tacy, jacy powinni być (skądinąd to jakaś plaga narodowa, że uwielbiamy się wstydzić za innych Polaków zamiast ich zrozumieć:)), jeżeli zależy Pani naprawdę na popularyzacji baletu w Polsce.

    Pozdrawiam

  2. Katarzyna Gardzina-Kubała pisze:

    Szanowna Pani

    Czuję, że chyba poczuła się Pani dotkniętą tym wpisem, a niesłusznie, bo przecież nie generalizuję – wiadomo, że np. takie wydarzenie na Mysiej miało ograniczony zasięg, również informacja o nim, zatem jeśli ktoś miałby wziąć sobie do serca ten wpis to najwyżej te 2-3 tysiące (nie sprawdzałam) osób do których dotarło bezpośrednie zaproszenie np.przez media społecznościowe.
    Ja z kolei nie poczuje sie dotknięta Pani pytaniem, czy zamiast wstydzić się za rodaków nie należałoby zrobić czegoś konstruktywnego 😉 Gdyby przeczytała Pani o mnie na blogu wiedziałaby Pani, ze od 15 lat nie staram się robić nic innego jak tylko popularyzować i wspierać sztukę baletową w Polsce. Od ponad 15 lat pisze recenzje baletowe, współpracuję ze słusznie tu chwalonym Jackiem Marczyńskim, publikując teksty w „Ruchu Muzycznym”, pisze na portalu taniec.POLSKA, prowadzę blog, organizuję warsztaty dla dzieci wraz z wydawnictwem Studio Blok, wydawcę Bajek Baletowych, których jestem współautorką (jeszcze chwila i polecam dla Państwa latorośli, gdy podrośnie) ;). Staram się jak mogę, aby sztuka tańca była obecna w mediach, niestety czasem nawet pasja, miłość i upór nie wystarczą… decydenci wyjątkowo sceptycznie odnoszą się do obecności baletu na ich łamach i w czasie antenowym.
    Co do samego spotkania z dyr. Pastorem i Marta Fiedler, to z tego co wiem zostało sfilmowane i miało być udostępnione w Internecie – dowiem się jakie są losy tego nagrania.
    Pozdrawiam serdecznie i jednocześnie zapraszam także na transmisje baletowe do kin, czym ostatnio też sie zajmuję. Może i ten rodzaj prezentacji baletu przyczyni się do jego popularyzacji i szerszej obecności w świadomości konsumentów kultury i osób odpowiedzialnych za jej prezentowanie w mediach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*