Gdzie rozmawiać o tańcu

Wciąż mi się to zdarza: zadzwoniła znajoma tancerka i choreografka zaprosić mnie na swoją premierę. Przegadałyśmy ponad godzinę. Ileż tematów, ile problemów zaledwie nakreśliłyśmy przez te kilka kwadransów na łączach! Ile „trzeba zrobić” i „i to jest problem” padło! Po czym każdy wraca do swojej walki o taniec a przy tym i o byt… Tydzień później przed konferencją prasową spotykam koleżankę po piórze. Rozmowa schodzi na oczywiste tematy: co zrobić, aby nasza dziedzina się rozwijała i docierała do szerszego kręgu odbiorców? No, a dodatkowo – jak publikować, gdzie publikować, o czym i gdzie pisać, dla kogo i po co pisać. Ledwo zdążamy na konferencję. Po konferencji siadam ze znajomym w kącie i…. spontanicznie tworzymy piękne, ale chwilowo nierealne projekty działań na rzecz tańca, omawiamy problemy od emerytur tanecznych po baletową edukację dzieci i młodzieży oraz narodowe szkoły i metody nauczania techniki tańca klasycznego. Wszystko to oczywiście zawisa gdzieś w powietrzu, pozostaje w jakimś kąciku świadomości, ale z naszych fantastycznych pomysłów zostaje może jeden szczątek pomysłu, do zrealizowania którego dążymy… Jeszcze inny dzień, wieczór po warsztatach edukacyjnych dla dzieci siadamy w kawiarni z dwojgiem prowadzących. Wymieniamy się uwagami o najnowszych wydarzeniach tanecznych, ale i marzeniami o czasopiśmie o tańcu, impresariacie baletowym, trasach po Polsce i projektach edukacyjnych na wielką skalę. Ani zauważamy, a trzeba się szybko zbierać na ostatni pociąg do domu… Podsumowując – w środowisku tanecznym i około tanecznym (ludzi zajmujących się tańcem jako teoretycy, krytycy, kuratorzy i animatorzy) istnieje głód rozmowy o tańcu. Nie tylko o jego problemach, choć to najbardziej palące i najbardziej bolesne. Rozmowa o problemach zwyczajnie daje ulgę, choć niestety, zarówno z powodu atomizacji środowiska, jak i zwykłej „niemożności” kończy się na tzw. biciu piany. Uważam jednak, że nawet ono miewa czasem siłę sprawczą – jeśli by nie tylko na środowiskowych przypadkowych spotkaniach, ale na kulturalnych i medialnych (!) salonach wystarczająco często pojawiały się problemy tańca i tancerzy – coś musiałoby się zadziać. Głos zaczęliby zabierać nie tylko ci, co chcą, ale i ci, którzy musieliby się do tych problemów i postulatów ustosunkować.

Determinacja środowiska tańca współczesnego doprowadziła najpierw do powstania Otwartego Forum Środowisk Tanecznych, a potem Instytutu (Muzyki) i Tańca. Być może nie spełnia on wszystkich pokładanych w nim na wyrost nadziei, ale jest przyczółkiem zdobytym przez taniec na ministerialnych pokojach. Niezmiernie ważnymi działaniami IMiT było przygotowanie I Kongresu Tańca w 2011 roku i konferencji Edukacja taneczna w Polsce – realia i wyzwania w 2012. Oczywiście, czasu było za mało, dyskusje czy raczej jej próby szły w zgoła dziwacznych kierunkach oraz schodziły na manowce, a przedstawiciele różnych kierunków skakali sobie go gardeł albo rzucali kąśliwe uwagi. Mimo to była to jedyna taka okazja, aby właśnie te uwagi wyszeptać, aby wykrzyczeć, co polski taniec boli i czego potrzebuje, które z tych potrzeb są pierwszoplanowe, a które łatwiejsze do osiągnięcia. Takich właśnie okazji brakuje. Dyskusje, jeśli się toczą, to toczą się pokątnie, podczas „nocnych rozmów Polaków „w festiwalowym barze albo po szczególnie udanej lub nieudanej premierze nad trzecim kieliszkiem wina. Czasem z tych spotkań coś wyniknie, częściej jednak kończy się na wymianie poglądów. Brak mi, jeśli nie ogólnopolskiej, to przynajmniej otwartej debaty publicznej o tańcu artystycznym z udziałem artystów, krytyków, teoretyków, dziennikarzy, dyrektorów i publiczności wreszcie. A może inaczej – nie tyle brakuje mi debaty, bo jak przecież wyżej wykazałam, ona się gdzieś tam cząstkowo, zakamarkowo i w podgrupach toczy, ale brak mi dla niej forum. Obecne portale internetowe czy fora dyskusyjne tej funkcji nie spełniają, bo spełnić nie mogą. Ich zadaniem jest odpowiadać na potrzeby uczestników, często są przecież przez nich tworzone, a więc są wąsko wyspecjalizowane. Kto czyta o tańcu na pointach, nie ma pojęcia o nowych wydarzeniach w sferze „nowego tańca”, a kto tańczy butoh nie słyszał o zmianach w balecie na Zamku w Szczecinie. Kto wykształcił się na warsztatach i kursach na zachodzie, ten nie zdaje sobie sprawy z problemów dzisiejszej szkoły baletowej, a kto jest przekonany o wyższości baletowego kształcenia zawodowego nie rozumie przemian, jakim ten zawód podlegał i będzie podlegać w najbliższym czasie. Na to wszystko trzeba rozmowy pomiędzy podgrupami, wzajemnego poznania, aby środowisko tańca w Polsce zjednoczyło się we wspólnej sprawie. Sprawą tą jest przede wszystkim podniesienie rangi tańca (całego tańca artystycznego!) jako sztuki współczesnej, czytelnej i atrakcyjnej dla szerszej niż do tej pory publiczności. Operze się udało – jest wzór do naśladowania. Oczywiście dla podniesienia i ugruntowania rangi tańca potrzeba dyskursu naukowego (który na szczęście na wydziałach teatrologii ale i teorii tańca ma szanse się toczyć w coraz szerszym zakresie), a przede wszystkim rozwijania struktur i infrastruktury dla tancerzy niezależnych i „zależnych”, instytucjonalnych i poza-instytucjonalnych. Trzeba tłumaczyć, wykładać, uczyć, publikować i popularyzować, bo wszystkim nam – miłośnikom tańca – wydaje się, że wystarczy dziecko zaprowadzić na przysłowiową Śpiącą królewnę i już zakocha się w tańcu. Tymczasem współczesny świat (w tym media) zupełnie nie przygotowuje człowieka, małego czy dużego, do rozumienia sztuki tańca – nawet tego współczesnego, który przecież tak stara się czerpać z tego, co nas otacza.

Dlatego potrzeba mi debaty. Miejsca na dzielenie się poglądami i pomysłami na poprawę sytuacji tańca. Marzyłaby mi się debata bez zacietrzewienia, ale czasem nawet dobrze jest pokłócić się publicznie (byle kulturalnie), zetrzeć poglądy; niech widz, słuchacz, czytelnik sam wybierze. Niech obie strony czegoś się od siebie i o sobie dowiedzą i nauczą. Niech wreszcie artysta skonfrontuje się z widzem – nie przy okazji zdawkowych lub burzliwych oklasków na zakończenie spektaklu, ale po nim. Niech artysta zweryfikuje swój pogląd na temat publiczności (ach, ta głupia publiczność, nie poznała się na moim arcydziele), a publiczność na temat twórcy (ach, ci twórcy z głową w chmurach, nierealne istoty!)! W tak małym środowisku, jakie tworzą artyści tańca i tego tańca miłośnicy wydaje się to oczywistością. To zjawisko spotkania publiczności z artystami zna taniec współczesny, brak tego zupełnie w tańcu baletowym – sami tancerze skarżą się, że nie mają tak na prawdę kontaktu z publicznością, nie znają jej, nie wiedzą, czy to, co tworzą i współtworzą dociera i jak dociera tam, w ciemność widowni.

Więc gdzie rozmawiać o tańcu? Myślę, że warto wzmacniać dyskusje o tańcu przy każdej okazji. Tak zamierza zrobić Fundacja Artystyczna PERFORM i pozostałe stowarzyszenia – współorganizatorzy Warszawskiej Platformy Tańca, bo obok pokazów spektakli i warsztatów oraz konkursów (choreograficznego i na recenzję) zaplanowali rozmowy o tańcu po przedstawieniach. Mam nadzieję, że będą okazją do szerszego spojrzenia na różne aspekty dzieła tanecznego i do pogłębienia wiedzy widowni.

Dążę jednak do czegoś bardziej oczywistego: do czasopisma tanecznego. Ma teatr swój „Teatr”, „Scenę” i „Didaskalia”, ma muzyka „Ruch Muzyczny”, a kino – „Kino”… Niechże taniec ma znów swój magazyn, miesięcznik, czy choćby na początek kwartalnik. Istnienie pisma poświęconego danej sztuce nobilituje ją i wskazuje na jej autonomię i bogate, w tym intelektualne i naukowe, zaplecze. Owszem, teksty mniej lub bardziej naukowe poświęcone tańcowi pojawiają się w wyżej wymienionych tytułach, jako że ich redaktorzy zauważyli już, że taniec (głównie jednak współczesny) jest częścią teatru. Nie zawsze już jednak zauważają, że balet oparty na klasycznej technice, ale tworzony współcześnie też jest częścią współczesnej sztuki teatru. Zresztą, na łamach „gościnnych” teatralnych periodyków trudno sobie wyobrazić specjalistyczną debatę, czy choćby polemikę nie dotyczącą zagadnień li tylko artystycznych, ale także bytowych czy strukturalnych polskiego tańca. Do tego potrzebne jest czasopismo taneczne – platforma łącząca całe środowisko, miejsce, gdzie będzie można zajrzeć z pewnością, że znajdziemy tam przekrój wiadomości, wydarzeń i problemów z życia tańca w Polsce. W jakimś sensie taką role chcę spełniać portal IMiT taniec.POLSKA, ale to miejsce raczej w rodzaju tablicy ogłoszeń, encyklopedii z domieszką tekstów nie tyle problemowych, co przekrojowych, czasem recenzujących. Tu też nie widzę miejsca na polemikę, żywą dyskusję artystyczną czy merytoryczną. Oczywiście, można się obawiać, że pismo branżowe mogłoby zamknąć w swoim getcie teksty o tańcu. Już widzę, jak redaktorzy magazynów kulturalnych zacierają ręce i odmawiają autorom: macie teraz własne pismo, my za taniec już dziękujemy. Nie rozumiem jednak, dlaczego taniec musi aż tak walczyć o swoje miejsce w mediach. Czy z powodu posiadania czasopisma „Teatr” recenzje teatralne przestały się ukazywać w prasie, choćby codziennej? Sądzę więc, że pismo taneczne jest nam niezbędne do wskazania siły tej sztuki w Polsce, jej atrakcyjności, a także poinformowania się nawzajem o tym, co się w tańcu w Polsce dzieje. I tak nie wszystkie „nocne Polaków rozmowy” tam się przeniosą, ale może częściej zyskiwać będą trwałą formę i możliwość dotarcia do większej liczby słuchaczy.

PS. Warszawiaków zapraszam od 28 kwietnia na Warszawską Platformę Tańca (na spektakle i warsztaty wstęp wolny po wcześniejszej rezerwacji przez stronę internetową http://www.warszawskaplatformatanca.pl).

Polecam także spektakle Święta wiosny Polskiego Baletu Narodowego 25 i 26 kwietnia, 45 minut przed spektaklami prelekcje wprowadzające w Salach Redutowych!

A 27 kwietnia spotykamy się na ostatniej w tym sezonie transmisji baletowej z Teatru Bolszoj do kina Praha – Spartakus w choreografii Jurija Grigorowicza.

O Katarzyna Gardzina-Kubała

Katarzyna K. Gardzina-Kubała  - Z wykształcenia rusycystka, absolwentka Wydziału Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskich na Uniwersytecie Warszawskim (2000) i podyplomowych studiów dziennikarskich na tej samej uczelni (2002), a także Studiów Teorii Tańca na Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie (2005 - absolutorium). Z zamiłowania dziennikarka i krytyk muzyczny oraz baletowy. Pracę rozpoczęła w dziale kultury „Trybuny”, przez wiele lat z przerwami była krytykiem muzycznym „Życia Warszawy”. Współpracowała z większością fachowych polskich czasopism muzycznych, czasopismami teatrów operowych w Warszawie i Poznaniu. Publikuje w programach teatralnych do spektakli baletowych oraz w prasie lokalnej, była gościem programów TVP Kultura, n-Premium i TV Puls, Radia Dla Ciebie i Drugiego Programu Polskiego Radia.

Od wielu lat jest członkiem Ogólnopolskiego Klubu Miłośników Opery „Trubadur” oraz administratorem baletowego forum dyskusyjnego balet.pl. Na łamach kwartalnika klubowego „Trubadur” opublikowała ponad 3 tysiące tekstów i wywiadów z artystami opery i baletu. W 2008 roku wraz z gronem krytyków tańca podjęła próbę reaktywacji kwartalnika „Taniec”. Autorka ponad stu książeczek-komentarzy do serii oper, baletów i operetek wydanych w zbiorzeLa Scala. W2010 roku opracowała cykl 25 krótkich felietonów z zakresu historii i teorii tańca w ramach kolekcji „Taniec i balet”, wydanej przez wydawnictwo AGORA i „Gazetę Wyborczą”. OD tego samego roku była stałym współpracownikiem magazynu tanecznego „Place for Dance”.

W roku szkolnym 2007/2008 prowadziła cykl zajęć fakultatywnych wg autorskiego programu „Wiedza o operze i balecie” w VII Liceum Ogólnokształcącym im. Słowackiego w Warszawie, jako edukator operowo-baletowy odwiedziła liczne szkoły podstawowe i gimnazjalne z wykładami o sztuce baletowej. Od kilku lat prowadzi wykłady w LO Słowackiego w Warszawie 'Teatr muzyczny i świat mediów". W roku 2010 wspólnie ze Sławomirem Woźniakiem zrealizowała warsztaty poświęcone baletowi w warszawskim OCH-Teatrze.

W latach 2008-2010 pracowała na stanowisku sekretarza literackiego Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie. Zajmowała się redakcją programów do spektakli operowych i baletowych oraz koncertów, redakcją afiszy i publikacji informacyjnych teatru, pisaniem autorskich tekstów do programów oraz redakcją merytoryczną strony internetowej teatru.

Od 2010 jest stałym współpracownikiem Instytutu Muzyki i Tańca. W ramach współpracy przygotowuje noty biograficzne i materiały informacyjne o polskiej scenie baletowej dla portalu taniecPOLSKA [pl], teksty problemowe oraz realizuje wykłady dla dzieci i młodzieży, popularyzujące sztukę tańca – program „Myśl w ruchu” Instytutu Muzyki i Tańca. W latach 2013-14 była członkiem komisji jurorskiej opiniującej spektakle na Polską Platformę Tańca 2014 w Lublinie.

Jest także współautorką serii książek dla dzieci „Bajki baletowe” (Jezioro łabędzie, Dziadek do orzechów, Kopciuszek, Romeo i Julia, Coppelia, Don Kichot, Pulcinella) wydawanych przez Studio. Blok. Prowadziła autorski cykl spotkań z artystami opery i baletu O operze przy deserze w klubokawiarni Lokal użytkowy na warszawskiej Starówce oraz w ramach Fundacji "Terpsychora" spotkania z ludźmi tańca i warsztaty dla dzieci w warszawskiej Galerii Apteka Sztuki. Autorka bloga baletowego „Na czubkach palców”. Obecnie współpracuje z Cikanek film. Sp. z o.o. - dystrybutorem na Polskę transmisji i retransmisji operowych, baletowych, teatralnych i wydarzeń kulturalnych do kin.
Ten wpis został opublikowany w kategorii edukacja, ogólnie o balecie i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Gdzie rozmawiać o tańcu

  1. Alessandra pisze:

    No cóż, ja naprawdę nie wiem po co powstał ten Instytut Muzyki i Tańca. Akurat nie zajmuję się tańcem nowoczesnym. Interesuje mnie balet i taniec dawny i relacje tych dwóch jednostek. Taniec nowoczesny, współczesny znam na tyle aby wiedzieć o nim podstawy. Co do pisma tanecznego, było by to interesujące ale jeśli znów tylko drukowałoby się teksty o tańcu współczesnym, to dla mnie mija się to z celem bo ta dziedzina opanowała większość mediów (TV, czasopisma teatralne, spektakle). Ja swoje teksty o tańcu dawnym drukuje za granicą (udało się) czy teksty po konferencyjne. Próbowałam wydać coś tutaj w Polsce, nikłe szanse, nikt się tym tematem nie interesuje a szkoda bo to w końcu o naszą kulturę chodzi.

  2. Jsz pisze:

    Szanowna pani, serdecznie zapraszam do kontaktu z portalem taniecpolska, chętnie opublikujemy Pani teksty.
    Pozdrawiam
    Joanna Szymajda

  3. Katarzyna Gardzina-Kubała pisze:

    Alessandro: IMiT powstał w odpowiedzi na głosy środowiska tanecznego, zwłaszcza tańca współczesnego, bo to srodowisko ma najwięcej niezałatwionych spraw i potrzb – przez lata działało i nadal częściowo działa na marginesie głównoego nurtu, offowo, bez własnych instytucji, miejsc, teatrów, scen i sal. Owszem, dzis to ten gatunek tańca moze liczyc na rzyczliwośc i zainteresowanie mediów bo miesci się w obecnie modnym nurcie sztuki „współczesnej”, ale to nie zmienia faktu, że nadal ma potrzeby i wiele nieurególowanych spraw. Instytut powstał m.in. po to, aby pomóc je urególowac, wystepując np. w rozmowach z resortami kultury czy pracy z równego poziomu, jako reprezentant interesów srodowiska. Nie znaczy to jednak, ze samym swoim powstaniem IMiT (taniec wciąz połączony z muzyką) z nieduzym budżetem i skromniutka ilością pracowników zalatwi w rok, 2 lub 3 postulaty i potrzeby srodowiska – nie dopłaci do produkcji spektakli, nie zbuduje sal i teatrów, nie wyda czasopima, ani ksiażek. Ale: ogłasza konkursy w których mozna zyskac i scenę i pieniadze na projekt i dofinasowanie publikacji. Oczywiście – mało tego i konkurencja duża ale jest to jakas mozliwość.
    Co do obejmowania swoim działaniem innych niż współczesny (nie nowoczesny raczej) rodzajów tanca: IMiT w takim zakresie, w jakim to mozliwe i potrzebne stara się zajmowac całym tańcem artystycznym. Balet działa w ramach państwowych lub samorządowych instytucji, więc IMiT ogranicza sie do współpracy z nimi, odnotowywania i upowszechniania wiedzy o nich, zajmuje się tez intensywnie sprawa przekwalifikowań artystów baletu w obliczu zmian w prawie emerytalnym. Z dofinansowania IMiT ukazała się juz ksiażka „Balet, kryształowy łabędź carskiego Petersburga”, więc balet jak najbardziej pojawi się w polu zainteresowania i działań IMiT – oczywiście, ja tez chciałabym aby było go więcej, bo baletu rzeczywiście mało w dzisiejszych mediach – IMiT jednak to ne media, to Instytut. Nie znaczy to, ze ja nie mam oczekiwań w stosunku do IMiT i ze wszystko mi sie podoba – pewnie ze nie, ale przynajmniej przyłażę namolnie do IMiT i zgłaszam różne swoje inicjatywy 🙂 Inne dziedziny tańca – ludowy czy dawny w formie scenicznej takze moga istnieć choćby na portalu taniec.POLSKA – o ile przyśle się materiały informacyjne albo teksty godne opublikowania. Portal prowadzi 1 osoba, która siła rzeczy nie moze znac się na wszystkim, ani ogarniać całego tańca w Polsce – warto po prostu kontaktować się z portalem. Portal – jak juz napisałam to nie czasopismo artystyczne ani naukowe, ale w miere możliwości stara się wypełnić lukę, która w tym względzie istnieje – sądze, że dziedzina tańca dawnego zostanie tam przyjęta z otwartymi ramionami (o czym zresztą świadczy powyższy wpis dyrektor Joanny Szymajdy).
    Cieszę się, ze udało mi się wsadzić przysłowiowy kij w mrowisko z tak dobrym skutkiem – skontaktować autorkę z portalem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*