Edukacja taneczna w Polsce – realia i wyzwania (dzień pierwszy)

W tym wpisie postanowiłam skupić się na pozytywach oraz podsumowaniu konferencji poświęconej edukacji tanecznej. Po pierwsze uważam, że udało się zgromadzić ciekawych mówców (z małymi wyjątkami), którzy zaprezentowali bardzo szerokie spektrum zagadnień i problemów – że przeważały problemy to jasne, taniec, a co za tym idzie edukacja taneczna ma w naszym kraju ostro pod górkę, w niektórych aspektach nawet bardziej niż w epoce minionej, choć z drugiej strony czasy prawdziwej wolności (również dla inicjatyw oddolnych, społecznych i prywatnych) poprawiły sytuację niektórych dziedzin.

Pierwszy dzień rozpoczął blok Edukacja zawodowa – stan na dziś. Mówili głównie urzędnicy odpowiedzialni za edukację zawodową tancerzy, czyli głównie (a właściwie jedynie) szkoły baletowe. Prof. Wiktor Jędrzejec z departamentu Szkolnictwa Artystycznego i Edukacji Kulturalnej MKiDN opowiadał o projekcie reformy, o problemach zawieszenia szkół artystycznych między ministerstwami, o tym, że zdaje sobie sprawę ze specyfiki szkół baletowych, ale niewiele można zrobić bez lobbingu oddolnego, aby uświadomić urzędnikom potrzebę uwzględnienia tej specyfiki. No i to, że przygotowanie takiej reformy i wdrożenie będzie trwać lata całe… I to, że szkół baletowych jest 5, a muzycznych tysiące więc… no i wszystko jasne. Nie wskazał jednak, co i kto miałby zrobić, aby szkoły baletowe „wybiły się na niepodległość” i mogły bardziej odpowiednio do swojej specyfiki zarządzać kadrą, programem etc. Niejakie szanse daje na to reforma, przygotowywana w departamencie, ale ogólne hasła pokazane przez pana profesora na prezentacji to slogany powtarzane od lat. Być może tym razem przekute zostaną w realia: chodzi głównie o samodzielność, elastyczność placówek, o oddanie im wolności, ale i odpowiedzialności za siatkę godzin, program i wyniki kształcenia. Tzn. wyobrażam sobie, że dyr. szkoły baletowej po takiej reformie będzie mógł kształtować nieco bardziej dowolnie siatkę godzin i będzie mógł dać więcej godzin tańcowi współczesnemu lub innemu w zależności od chęci sprofilowania szkoły, posiadanej kadry i wymogów rynku pracy… Mrzonki, ale jakie kuszące.

W podobnym tonie było utrzymane wystąpienie przedstawiciela Centrum Edukacji Artystycznej – przeszkodą w sprawnym funkcjonowaniu szkół baletowych jest np. Karta Nauczyciela, brak pieniędzy na doszkalanie fachowe, wymiany, dłuższe kursy prowadzone przez gościnnych pedagogów. Parę ciekawych danych; obecnie w szkołach baletowych mamy 707 uczniów, w tym 113 chłopców, po ukończeniu szkół ok. 52 procent absolwentów pracuje zgodnie z wykształceniem, czyli tańcząc, ucząc tańca, etc. Ale 18 procent pracuje poza zawodem i uczy się dalej – studiuje. Ciekawe, bo bardzo swobodne było wystąpienie Mirosława Różalskiego, dyrektora poznańskiej szkoły baletowej. Ukazywało realne problemy: brak doskonałego narybku, mały nabór, różną, nie zawsze świetną kadrę, problemy z Kartą Nauczyciela, z maturą z matematyki (tak, tak!), z planowanym sprofilowaniem szkół średnich, czyli w tym wypadku ostatnich klas szkół baletowych – zapewne wszystkie muszą mieć profil humanistyczny… Szokujące były elementy wypowiedzi przedstawiciela Centrum Edukacji Nauczycieli Szkół Artystycznych – wprawdzie nauczyciele szkół baletowych korzystali dość dobrze ze szkoleń CENSA, ale ogólnych, (głównie Warszawa i Łódź), natomiast specjalistyczne szkolenia przygotowane z myślą o kadrze szkół baletowych nie odbyły się z powodu… braku chętnych – m.in. szkolenie o oczekiwaniach polskich pracodawców wobec absolwentów tychże szkół. Nauczyciele SB nie wyrażali też potrzeby szkoleń praktycznych związanych z praktyką taneczną…

Blok drugi Taniec w szkolnictwie wyższym był prezentacją trzech uczelni, na których taniec ma już swoje miejsce i ciekawą ofertę dla tych, którzy chcą tańczyć, chcą uczyć, chcą pisać o tańcu, albo chcą w przyszłości taniec tworzyć (choreografów). Największe doświadczenie ma w tej mierze Kierunek Taniec na Uniwersytecie Muzycznym w Warszawie, który w przyszłam roku będzie obchodził 40-lecie. Do Pedagogiki baletowej (dawniej: Pedagogika baletu) dodał Teorie Tańca, a obecnie także Taniec i Choreografię – studia magisterskie. Jak widać kierunek przyklejony do organistki, rytmiki i Bóg wie czego rozwija się jakościowo i ilościowo, natomiast zupełnie nie ma szans rozwijać się lokalowo etc. UM nie ma bazy odpowiedniej dla tańca – zaledwie 1 sala gimnastyczno-taneczna i od biedy jedna koncertowo-gimnastyczna. Studenci kątem mają zajęcia w weekendy w szkole baletowej. Do tego dochodzi problem (na wszystkich uczelniach starających się nauczać o tańcu) z kadrą wyższego stopnia, bo niezwykle trudno ludziom związanym z tańcem robić karierę naukową. Brak jest samodzielnych pracowników naukowych, aby robić u nich doktoraty, zainteresowani doktoryzują się więc na muzykologii, teatrologii etc i nie budują wizerunku ”tańco-logów”, ponadto jeszcze trudniej zostać na tej drodze profesorem, bo o ile teoretyk-badacz jeszcze może się dochrapać kiedyś habilitacji i profesury, to praktyk (poza choreografem) nie – gdyż wykonanie tańca nie jest uznawane za dzieło podlegające ocenie naukowej, przeciwnie niż dzieło choreograficzne. Na koniec – może najważniejsze – studia magisterskie muszą spełniać wymogi jednakowe dla wszystkich studiów artystycznych, a przy tym jeszcze Pedagogika baletowa – wymogi dla studiów pedagogicznych. To pociąga za sobą liczne bezsensy i utrudnienia w budowaniu siatki zajęć. Np. wedle tych wymogów każdy student musi zaliczyć 120 godzin języka obcego, więc nie starcza godzin na… taniec w praktyce i metodykę nauczania tegoż, szczątkowo daje się upchnąć anatomię, a system punktów bolońskich jest jeszcze bardziej bezwzględny… Wdział Tańca w Bytomiu (filia PWST w Krakowie) musi z tego samego powodu uczyć jednocześnie tańca, choreografii i aktorstwa, a absolwenci brać udział w dwóch spektaklach dyplomowych – tanecznym i aktorskim, zaś w Łodzi na kierunku Choreografia – przytulonym przez wokalistykę – brać udział w zajęciach ze śpiewu, solfeżu etc. Wszystkie uczelnie nie ustają jednak w wysiłkach, by zarówno kształcić dobrych pedagogów i dawać solidne podstawy ludziom wiążącym swoja przyszłość (ambicje artystyczne) z choreografią, jak i kształcić kadrę naukową, która mogłaby ułatwić „wybicie się” kierunków tanecznych na naukową niepodległość.

Ciekawym, bo z gruntu polemicznym był blok III pierwszego dnia konferencji. Najpierw IMiT przestawił wyniki ankiety dotyczącej oczekiwań dyrektorów teatrów i zespołów tanecznych w stosunku do absolwentów polskich szkół baletowych i swoich przyszłych pracowników, a następnie rozmowę o rynku pracy dla polskich tancerzy toczyli dyrektorzy SB i dyrektorzy zespołów reprezentowani przez Ewę Wycichowską i Jacka Przybyłowicza). Wyniki potwierdzały w zasadzie obraz przemian, jakim podlegają (mniej lub bardziej w zależności od profilu) polskie zespoły taneczne. Jeszcze w niewielkim stopniu, ale już przyjmują zarówno tancerzy po prywatnych szkołach tańca, jak i takich, których droga do tańca była jeszcze bardziej nieformalna. Cześć pomaga swoim pracownikom uzyskać eksternistycznie dyplom tancerza, cześć stawia na umiejętności a nie na „papierek”, cześć jeszcze bazuje wyłącznie na dyplomowanych tancerzach, ale dopuszcza w przyszłości zatrudnianie i innych. Coraz większą grupę stanowią też cudzoziemcy, zatrudniani w naszych teatrach, gównie dyplomowani tancerze.

A jakie problemy i braki u polskich absolwentów widza polscy pracodawcy? Przede wszystkim bierność, brak kreatywności, gotowości do podejmowania wyzwań, zbyt mała wszechstronność jeśli chodzi o techniki tańca (zwłaszcza współczesne). Polscy absolwenci są w dużej mierze mało samodzielni, niegotowi do wejścia w dorosły świat i radzenie sobie z różnymi wyzwaniami w pracy tancerza. Oczywiście są chlubne wyjątki, ale jak przypuszczają dyrektorzy zespołów, nie zawdzięczają tego szkołom, ale własnemu talentowi, pasji i samozaparciu, co nie u każdego absolwenta jest normą. Jacek Przybyłowicz, ale nie tylko on, głównego problemu upatruje w małym i niedoskonałym naborze do szkół. Cześć dzieci jest w nich z przypadku, za mało zgłasza się dzieci już tańczących, wyławianych z zespołów. Gdy szkoła może wybierać z zaledwie 50-ciu czy nawet 100 dzieci, nie ma pewności, że uda się wybrać 30 czy 20 dzieci prezentujących dobre warunki fizyczne i talent, więc już na starcie trzeba się godzić na przyjmowanie uczniów, którzy przy większej konkurencji nie mieli by szans. Dzieje się tak, ponieważ szkoły baletowe praktycznie nie mają środków i czasu na zakrojone na szeroką skalę akcje promocyjne i „wyłapywanie” talentów, wszystko co robią, robią za darmo i kosztem godzin lekcyjnych dyrektorzy, pedagodzy i uczniowie, ale jest to kropla w morzu. Ponadto, dokąd nie wzrośnie status społeczny tancerza baletowego czy ogólnie artysty-tancerza, tak długo nabór będzie niewielki,  a kąśliwe uwagi rówieśników, nauczycieli i rodziców będą zniechęcać ewentualne talenty do wstępowania w szeregi uczniów SB. Oczywiście nie obyło się bez ostrej polemiki miedzy stronami dyskusji – co oczywiste – biorąc pod uwagę, jakim ograniczeniom w naszym kraju podlegają jedni i drudzy. Wszędzie doskwiera brak pieniędzy, czyli brak możliwości zatrudniania lepszych pedagogów, rozbudowywania bazy w szkołach, zajęć dodatkowych, praktyk scenicznych, kursów i staży. W teatrach jest to oczywiście brak etatów, ograniczenia ilości spektakli i pozycji repertuarowych, gościnnych pedagogów, co za tym idzie najlepsi Polacy wolą tańczyć za granicą, a polscy dyrektorzy wola zatrudniać bardziej wszechstronnych i odważnych tancerzy ze Wschodu lub – rzadziej – Zachodu. Jedni i drudzy mieli oczywiście swoje racje, jedni i drudzy częściowo niesprawiedliwie obarczali winą swoich adwersarzy. Np. trudno narzekać, że szkoły nie kształcą dobrze w różnych technikach współczesnych, gdy nie mają na to wystarczająco godzin, etatów dla pedagogów, odpowiedniej kadry, a ostatecznie w naszych zespołach o najbardziej stabilnym zatrudnieniu (baletach przy operach) wciąż jednak króluje taniec klasyczny i neoklasyczny. Pomysłem – rewolucyjnym, ale chyba wartym rozważenia, byłoby wyspecjalizowanie szkół w pewnych kierunkach tanecznych, oraz być może po którejś klasie wydzielenie dwóch kierunków – specjalizacji klasycznej i specjalizacji współczesnej. To byłoby jednak możliwe tylko przy licznych klasach i dobrym naborze.

Więcej o konferencji i jej dniu drugim następnym razem.

O Katarzyna Gardzina-Kubała

Katarzyna K. Gardzina-Kubała  - Z wykształcenia rusycystka, absolwentka Wydziału Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskich na Uniwersytecie Warszawskim (2000) i podyplomowych studiów dziennikarskich na tej samej uczelni (2002), a także Studiów Teorii Tańca na Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie (2005 - absolutorium). Z zamiłowania dziennikarka i krytyk muzyczny oraz baletowy. Pracę rozpoczęła w dziale kultury „Trybuny”, przez wiele lat z przerwami była krytykiem muzycznym „Życia Warszawy”. Współpracowała z większością fachowych polskich czasopism muzycznych, czasopismami teatrów operowych w Warszawie i Poznaniu. Publikuje w programach teatralnych do spektakli baletowych oraz w prasie lokalnej, była gościem programów TVP Kultura, n-Premium i TV Puls, Radia Dla Ciebie i Drugiego Programu Polskiego Radia.

Od wielu lat jest członkiem Ogólnopolskiego Klubu Miłośników Opery „Trubadur” oraz administratorem baletowego forum dyskusyjnego balet.pl. Na łamach kwartalnika klubowego „Trubadur” opublikowała ponad 3 tysiące tekstów i wywiadów z artystami opery i baletu. W 2008 roku wraz z gronem krytyków tańca podjęła próbę reaktywacji kwartalnika „Taniec”. Autorka ponad stu książeczek-komentarzy do serii oper, baletów i operetek wydanych w zbiorzeLa Scala. W2010 roku opracowała cykl 25 krótkich felietonów z zakresu historii i teorii tańca w ramach kolekcji „Taniec i balet”, wydanej przez wydawnictwo AGORA i „Gazetę Wyborczą”. OD tego samego roku była stałym współpracownikiem magazynu tanecznego „Place for Dance”.

W roku szkolnym 2007/2008 prowadziła cykl zajęć fakultatywnych wg autorskiego programu „Wiedza o operze i balecie” w VII Liceum Ogólnokształcącym im. Słowackiego w Warszawie, jako edukator operowo-baletowy odwiedziła liczne szkoły podstawowe i gimnazjalne z wykładami o sztuce baletowej. Od kilku lat prowadzi wykłady w LO Słowackiego w Warszawie 'Teatr muzyczny i świat mediów". W roku 2010 wspólnie ze Sławomirem Woźniakiem zrealizowała warsztaty poświęcone baletowi w warszawskim OCH-Teatrze.

W latach 2008-2010 pracowała na stanowisku sekretarza literackiego Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie. Zajmowała się redakcją programów do spektakli operowych i baletowych oraz koncertów, redakcją afiszy i publikacji informacyjnych teatru, pisaniem autorskich tekstów do programów oraz redakcją merytoryczną strony internetowej teatru.

Od 2010 jest stałym współpracownikiem Instytutu Muzyki i Tańca. W ramach współpracy przygotowuje noty biograficzne i materiały informacyjne o polskiej scenie baletowej dla portalu taniecPOLSKA [pl], teksty problemowe oraz realizuje wykłady dla dzieci i młodzieży, popularyzujące sztukę tańca – program „Myśl w ruchu” Instytutu Muzyki i Tańca. W latach 2013-14 była członkiem komisji jurorskiej opiniującej spektakle na Polską Platformę Tańca 2014 w Lublinie.

Jest także współautorką serii książek dla dzieci „Bajki baletowe” (Jezioro łabędzie, Dziadek do orzechów, Kopciuszek, Romeo i Julia, Coppelia, Don Kichot, Pulcinella) wydawanych przez Studio. Blok. Prowadziła autorski cykl spotkań z artystami opery i baletu O operze przy deserze w klubokawiarni Lokal użytkowy na warszawskiej Starówce oraz w ramach Fundacji "Terpsychora" spotkania z ludźmi tańca i warsztaty dla dzieci w warszawskiej Galerii Apteka Sztuki. Autorka bloga baletowego „Na czubkach palców”. Obecnie współpracuje z Cikanek film. Sp. z o.o. - dystrybutorem na Polskę transmisji i retransmisji operowych, baletowych, teatralnych i wydarzeń kulturalnych do kin.
Ten wpis został opublikowany w kategorii ogólnie o balecie i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Edukacja taneczna w Polsce – realia i wyzwania (dzień pierwszy)

  1. kot w butach pisze:

    Czy może Pani przybliżyć trochę stanowisko tancerzy?
    Mam na myśli ten panel z końca drugiego dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*